| |
Hide the progress bar forever?
Yes
No
close
-
Gender
Male
-
Location
-
Member Since
Jun. 27, 2009
-
Age
17
Gdy ci los ciągnie cyngiel, niknie płomień zapałek.
Zwykle chłonę to w szale, jednak dziś nie tknę.
Przymknę oko dojrzale, potem w okno wetknę,
aby moknąć w piekle, chłonąć motłoch wściekle,
by się ocknąć wreszcie i napomknąć to wierszem.
Gdy fosfor mi depcze przez wyniosłe serce,
nim wyłączą go wreszcie i oślepnę.
Tak bardzo prosto odpłynąć w bezkres.
Czemu nie chce iść prostą linią po szczęście?
Nie chcę – cierpieć więcej, wiesz – więcej łez nie chce.
Serce też Bierzcie, jedzcie je!
To tylko chwile rozdrapane przez dreszcze,
gdzieś tylko tyle nie udźwigną ich mięśnie.
Chcesz? Oddam na chwile Ci me wnętrze,
abyś poczuł sztylet wbity w poczet nieszczęść.
Gdzie brocząc w mogile szaleństwem
sens zboczył na chwile, by runąć następnie…
A fale – dalej w balet – mętne,
nikną jak domek dla lalek, namalowane we mgle.
Miliony baniek, ich pęknięć.
Obojętne dla fali, zanim stanie się tętnem.
Piorunami bijąc wściekle,
zniszczy to co między nami, przeszłość więdnie.
By w oddali nucić szeptem,
za nami tętent wokali, podkuwany talentem.
Wbrew orszakom stali, tsunami,
na przeciw sztormami, gnani tyrani oręży.
To my! Ci sami od lat przymierzy,
nie zdławi nas zawiść czy grad moździerzy.
By zabić i ranić. I zazdrości szerzyć slogany
i z radością kamień wymierzyć w twarz.
Ci sami, choć blakną portrety
i blask wymazały nam lata, niestety.
A na cyferblatach debata i szepty.
Na palcach Ci sen podpowiada piosenki.
Niepojęta strata – postradać te dźwięki,
gdy skończy się baśń, happy endy.
Ostatni raz daj mi skraść księżyc,
nim zburzy go brzask i zgnębi błękit.
Układać z gwiazd obrazki, pamiętnik,
nim skończy się czas i piaski klepsydr…
Gdy zaczynam bać się że Cię stracę,
Ty przestajesz, a gdy ja przestaje Ty zaczynasz,
i co dalej mam? Nienawiść i miłość przeplatane,
przechlapane tak że znów nie wiemy,
czy to przetrwa czy to przerwać, ale ja,
ja wybrałem bez zastanowienia i stało się krótka przerwa,
tym razem zmieniłaś się na stałe wiem, wiem,
i tak boję się że Cie zastanę z kimś i nie zaczepie,
i zostanę tu zastanawiając się kim jest dla Ciebie,
albo może się wyjebie na to i nie zauważę,
i gdzieś może wrzucę Ciebie będziesz tam gdzieś ukryta między kartkami,
tam gdzie nigdy nie patrze powspominam nasze strony,
w nim przeżyte jedyne płaczem, nie, nie płacze,
może czasem, a z czasem coraz rzadziej,
bo już radze sobie lepiej od kiedy nie jesteśmy razem,
to jest kłamstwo, ale często graweruje je w psychice,
żeby zasnąć i mieć gdzieś to, choć wcale mi nie idzie
Nie zatracę się, nie zatracę
Chcę wszystko rzucić nagle
Mam czasem taką fazę że żyć dalej nie potrafię
Coś ciągnie mnie do okna
Samobójcze myśli wciąż mam
Samobójcze wizje to jak złe decyzje wciąż odnowa
Nie wiem już chyba skonam, nie wiem kurwa mam doła
Chce się rzucić gdzieś pod koła i wiem że temu podołam
Mam czasem taką fazę, chce wszystko rzucić nagle
Nie zatracę się, nie zatracę
Coś ciągnie mnie do okna
to piekło, wydostań mnie stąd nie stój jak można, jestem tu,
poznaj i częstuj się, doznaj, wejdź już do środka
nie chce cię spotkać to już wiesz – cóż, nie wiesz nic, nie można doznać
nie poznasz treści tej od lat trzymanej w pięści na rozkład
Gdy będziesz płakać, błagam zadzwoń…
Czasami nie ma wyjścia z dna sytuacji
Czasami nasi bliscy nie mają o nas racji
Czasami po prostu chce być sam
Sam na sam ze sobą w otoczeniu ścian
Któregoś dnia po raz ostatni kiwniesz mu głową
Nie mając pojęcia że za tym kryje się o wiele więcej
Któregoś dnia po prostu cisza, monolog
już na zawsze od dzisiaj, bo słowa najbardziej bolą
Slomo mrugasz oczami jak na tanich filmach,
a gałka Ci płoną łzami, popękany krwawy kryształ.
Oko Ci łzawi, niby od papierosa to czemu Cie dławi
powiedz, gdzie prowadzi Cie ta droga?
I didnt know that it could hit me
Zamykam drzwi, zostawiam wszystko za nimi
odcinam na kilka chwil od życia swój mózg i żyły,
spod powiek lecą mi łzy po policzkach na podłogę,
chcesz przerwać ten film, chcę, nie, nie mogę
Nie ma Cię gdy moje życie spada w dół i
Nie ma Cię gdy wszystko łamie się na pół i
Nie ma Cię i nie wiem już gdzie jesteś,
Ale dobrze, że nie wiesz co u mnie, bo pękło by Ci serce
Narka :)
|
|